Dentysta
Wiecie… Kiedyś, jak byłam bardzo małą dziewczynką (w gruncie rzeczy to wcale nie było tak dawno, bo mam dopiero dwadzieścia lat) to paniczne bałam się dentysty. Robiłam wszystko, żeby do stomatologa nie iść. W zasadzie wszystko przez szkolną panią stomatolog, która usilnie próbowała leczyć nam zęby. Po kilku latach straciła swoją posadę (ku mojej uciesze). Pamiętam jak ta pani bardzo mnie gnębiła a pielęgniarka trzymała za rączkę za każdym razem, gdy widziała moje wystraszone oczy i minę pełną przerażenia. Zawsze bardzo się bałam gdy do klasy, na lekcji wchodził dyżurny lub dyżurna sprzed pokoju nauczycielskiego, bo wiedziałam, że może poprosić między innymi mnie do dentysty. Gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi serce podchodziło mi do gardła i z drżącym wręcz ciałem słuchałam ich ogłoszenia.
A teraz jak jest? Teraz jest zupełnie inaczej. Wiadomo, że wiek robi swoje, inne myślenie, bardziej dorosłe, możnaby rzec, że nawet rozumowe! W każdym razie mój lęk przed denstystą zniknął aż do momentu poznania pana Przemka. Atrakcyjnego stomatologa, który prowadzi gabinet na moim osiedlu. Młody okularnik o błękitnych (a przynajmniej tak mi się wydaje) oczach. Podczas jakichkolwiek zabiegów bardzo często patrzę w jego oczy. Nie to, żeby były jakieś piękne czy mnie specjalnie zachwycały, ale z nich bardzo wiele można wyczytać. I tu akurat nie tylko ze ślepi pana Przemka, ale także z oczu innych dentystów. Bardzo ciekawie wygląda to skupienie, widzisz dokładnie każde drgnięcie powieki, poruszające się źrenice, jesteś w stanie nawet wyłapać każde mrugnięcie! Jednak on niestety nie jest w stanie wyłapać mojej atrakcyjności biorąc pod uwagę, że najczęściej przychodzę do niego spuchnięta i z tłustymi włosami, a jedyną częścią mojej twarzy, której się przygląda jest właśnie ta opuchlizna lub też zepsute zęby. Chociaż… Nie! Ostatnio spotkaliśmy się podczas wizyty u okulisty, był ze swoim synkiem, a ja z mamusią (mama pracuje na Klinikach, na okulistyce i gdy tylko dowiedziała się, że widzę lepiej z daleka niż z bliska natychmiast umówiła mnie na wizytę z panią doktor). Tak, pan Przemek jest żonaty i ma dziecko
Jutro spotykam się z Michałem. Ciekawe co powie jak zobaczy mnie w roli Mamy Muminka. Może wtedy ze mną zerwie i powie, że chyba jednak nie pociągam go fizycznie (jak już to jeden Michał powiedział). Szczerze mówiąc to teraz nie jestem pociągająca nawet dla żula spod budki z piwem, choć nie powiem… Z dnia na dzień opuchlizny jest coraz mniej!
Filed under: Refleksje, Wspomnienia | Leave a Comment
No Responses Yet to “Dentysta”